Kolejny początek

Długo mnie nie było.
Cóż w moim życiu nie działo się nic ciekawego – praca, dom i tak do znudzenia.

Wczoraj byliśmy na pierwszej wizycie w nowej Klinice. Tym razem zdecydowaliśmy się na Invimed.
Czy jest to dobry wybór okaże się z czasem. Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne.
Lekarz na którego się zdecydowaliśmy też wydaje się być sensowny (dobre opinie w internecie ). Widać, że wie o czym mówi. Wzbudził moje zaufanie. Mam nadzieje, że go nie zawiedzie :)
Wczoraj odebraliśmy też najświeższe badania Pana Męża. Niestety suplementacja na nic się nie zdała. Wyniki jakie były beznadziejne takie są.
Diagnoza: OLIGOASTHENOTERATOZOOSPERMIA – po Polsku – plemników mało, o złej budowie i małej ruchliwości. Jednym słowem dramat ):.
Pan Mąż załamany jego czteromiesięczna kuracja suplami nic nie dała. Zawód w jego oczach łamał mi serce.
Lekarz patrząc na te wyniki powiedział, że nie dziwi go marna jakość zarodków z poprzedniego podejścia. I tym razem proponuje nam IMSI ( tego się spodziewałam).
Zalecił Panu Mężowi dodatkowe badania nasienia metodą MSOME-6600 oraz SCD. Te badania mają za zadanie sprawdzić fragmentację DNA plemnika oraz dokładnie sprawdzić ich budowę.
Jak powiedział gin, może się okazać, że plemniki Pana Męża nie będą się nadawały nawet do in vitro.
Jak na razie nawet nie chcę o tym myśleć.
Zalecił mu suplementację Profertilem i w połowie października ma zrobić te badania.
Jeśli chodzi o mnie to ja też dostałam receptę na suple : koenzym Q 10, witamina E oraz Actifolin. Już zapowiedział, że tym razem zastosujemy krótki protokół z antagonistą. Muszę coś poczytać na ten temat, bo jestem kompletnie zielona.

Machina ruszyła po raz drugi. Czekając na wizytę przypomniałam sobie wszystkie emocje z poprzedniego razu. Pamiętam ten entuzjazm, nadzieje i tą pewność, że się uda. Teraz jest zupełnie inaczej. Coś w środku mnie głośno krzyczy, że się nie uda. Moja intuicja podpowiada mi, że nie jest nam dane zostać rodzicami.
To jest takie okropne. Nie potrafię wyrzucić tego z głowy. Tym bardziej, że prognozy nie są optymistyczne.

Pan Mąż delikatnie podjął temat dawcy nasienia. Jak na razie nie ma we mnie na to zgody. Uważam, że za mało jeszcze zrobiliśmy, za mało próbowaliśmy. Wychodzi na to, że mam z tym większy problem niż on. Paradoksalnie powinno być inaczej.

W głowie wojna.
Mam poczucie, że to znowu mnie pochłania.
Moje życie znowu się będzie toczyć zgodnie z założonym harmonogramem.
Wiem, że muszę to wziąć na klatę, nie mam innego wyjścia. Boję się tylko, że tym razem nie będę już miała tyle siły.
Nie chcę, żeby moje życie zostało znowu sparaliżowane na kilka miesięcy !!!!!

6 myśli nt. „Kolejny początek

  1. ~Tangerina

    Ja mam takie samo przeczucie jak Ty.Coś mi mówi,że matka nie będę choćbym stawała na głowie.Mam nadzieję,że to tylko nasze strachy;)
    Słyszałam dużo dobrego o klinice.U nas sporo dziewczyn po zmianie zachodziło w ciąże, czego i Tobie życzę!:)Powodzenia!

    Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Dzięki. Moja intuicja mnie raczej nie zawodzi. Chociaż strasznie bym chciała żeby tym razem było inaczej.

      Odpowiedz
  2. ~Crazy-cat-lady

    Nie załamuj się, trzeba mieć nadzieję. Może akurat się uda? Nie wiadomo. Nie zakładaj z góry niepowodzenia. Mój mąż też miał kiepskie wyniki nasienia, a jednak udało się i jesteśmy rodzicami małej księżniczki :)
    Głowa do góry, trzymam za Was kciuki!

    Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Nie miałam okazji Ci jeszcze pogratulować :) Dużo zdrówka dla was :* A jeśli chodzi o mnie to jakoś jak na razie nie mogę nic z siebie wykrzesać. Może nadzieja przyjdzie z czasem.

      Odpowiedz

Odpowiedz na „blogerka2612Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>