Po transferze dzień dziesiąty

Jutro idę robić wynik bety. Szczerze – mam nadzieje, że będzie poniżej 1. Nie mam już siły ani ochoty przeciągać tego co nieuniknione. Nie wierzę już w powodzenie tej procedury. W środę pożegnałam się z ciążą na najbliższy czas.
Staram się przywyknąć do myśli, że muszę wrócić do rzeczywistości. Ostatni czas żyłam tylko in vitro, w rytmie stymulacji, punkcji, transferu. Nie istniał kalendarz, były tylko dni badań lab, wizyt, terminów. Teraz pustka…
W przyszłym tygodniu będę musiała wrócić do pracy. To chyba przeraża mnie najbardziej. Wrócę do miejsca pełnego noworodków i kobiet w ciąży. O zgrozo… Pomimo tego, że uwielbiam swoją pracę to teraz mam ciarki na samą myśl. Moja przyjaciółka wracając do pracy po poronieniu powiedziała, że miała ochotę kraść dzieci. Ja myślę, że na tą chwilę nie będę miała odwagi aby na nie patrzeć. Na samą myśl mam łzy w oczach.
Drugą sprawą która zaprząta moją głowę w związku z powrotem to pracy to moje koleżanki. O całej sprawie wiedziały tylko te najbliższe. W momencie kiedy poszłam na zwolnienie, sprawa się wydała. I teraz co??? Wrócę i wszyscy będą na mnie patrzeć z tą litością w oczach. Będą pocieszać, że następnym razem się uda, że jestem młoda jeszcze zdążę…….Nie – tego nie zniosę. Mam nadzieję, że uszanują fakt, że nie chcę współczucia i rozmów na ten temat. No cóż jakoś będę się musiała z tym wszystkim uporać. Powrócić do normalnego rytmu.

Abstrahując od tematu pracy fizycznie czuję się dobrze. Jedyne co mi zostało z „objawów” to wielkie bojące piersi i zgaga . Brzuch wrócił do sowich rozmiarów z przed procedury :) (przytyłam 1 kg – dzięki bogu). Jedyne co wczoraj miałam jakiś dziwny dzień. Cały czas byłam śpiąca i osłabiona. Snułam się po domu jak cień, wizyta w toalecie była jak wycieczka w Tatry. Masakra. Z tego wszystkiego zasnęłam o 21.00 i obudziłam się dzisiaj o 9.30. Tak długo to już nie pamiętam kiedy spałam. Zwalam to jednak na tą dziwaczną ostatnio pogodę i wahania ciśnienia.

NO cóż myślę, że jutro dzień podsumowań..

7 myśli nt. „Po transferze dzień dziesiąty

  1. ~Wężon

    Taka senność to objaw ciąży. Ja tam mam nadzieję, że beta jednak urosła.
    Daj jutro znać, jak tylko będziesz miała wynik.

    Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Nie wiem czy jutrzejszy wynik będzie konieczny. Zaczyna mnie znajomo boleć brzuch i plecy ): Ale jeśli dojdzie do „betowania” na pewno dam znać.

      Odpowiedz
  2. ~Paradise

    Kochana a ja jednak cały czas mam nadzieję, że chociaż Tobie się uda :) Trzymam kciuki :) beta musi wzrosnąć. Ten 8 dzień to jeszcze wcześnie było.
    Może jeszcze nie wszystko stracone :*

    Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Nie nastawiam sie na dobre wiesci, nie chce sie znowu rozczarowac. Brzuch pobolal, pobolal i po dwoch nospach przestal. Mam za to szalone ataki wscieklosci skierowane w strone mojego malzonka. Masakra.

      Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Wyniki są beta 8,89. Czekam na wieści z kliniki wtedy namaluje jakiś wpis. Na razie to nie wiem co myśleć. Boję się cieszyć. Taka beta w 11 dniu to chyba szału nie robi.

      Odpowiedz
  3. ~Wężon

    No nie robi szału, bliźniaki to to nie są, ale od wtorku urosła prawidłowo.
    Pewnie każą Ci utrzymać leki i powtórzyć w poniedziałek.
    Skakać z radości jeszcze nie możesz, to nie jest wynik na sukces, ale jeszcze nie wszystko stracone.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>