Porażka ???? Po transferze dzień ósmy

Mój ostatni wpis był cztery dni temu.
Czując kumulację napięcia zwiałam do mamy na wieś. Tam nikt oprócz niej nie wie co jest grane. I powiem szczerze rzeczywiście pomogło, aż do wczoraj.Zapomniałam na chwilę o tym całym „invitrowym” szaleństwie.
Wczoraj wracając do domu już nie mogłam się opędzić od złych przeczuć i myśli. Coś w środku mi mówiło „Przecież wiesz, że to jeszcze nie teraz”. Pan małżonek cały czas jednak dodawał otuchy i zapewniał, że będzie dobrze.
Dzisiaj rano nie wytrzymałam napięcia i jak tylko otworzyłam oczy pobiegłam zrobić „sikańca”. Jak się można było tego spodziewać pieprzona jedna kreska. Zaraz jednak oprzytomniałam i pomyślałam, że nie wszystko stracone, że to ósmy dzień mała beta, że nie ma co panikować.
O 9.00 cała roztrzęsiona pojechałam z Panem Mężem do lab. Po drodze płakałam, czułam po prostu czułam, że jadę po wyrok. Nie wiem naszej babskiej intuicji chyba nie da się oszukać.
Wyniki miały być o 12.00. Pan Mąż zwolnił się z pracy. Chciał ze mną być w tej ważnej chwili. Otwieram więc ten wyrok i………..porażka beta 3,09 , estradiol 1100, progesteron 54.
Wycie, to nie był płacz to było wycie……….
Kur…. mać a miało być tak pięknie, miały być bliźniaki.
Płaczo-wycie trwało jakieś dobre pół godziny.
Nie umiem opisać tych wszystkich emocji które mną targają.
Największe jest chyba poczucie niesprawiedliwości, złość na siebie, że pozwoliłam sobie uwierzyć że się uda i to gorzkie rozczarowanie. Tak ciężko mi się z tym pogodzić. Pozwoliłam sobie ostatnio na śmiałe plany na przyszłość, a tu taka brutalna konfrontacja z rzeczywistością. Taki piekący policzek.
Oboje jesteśmy załamani Pan Mąż przeżywa to równie mocno co ja, widzę w jego oczach ten ból. Ten żal, że musimy się z tym borykać „z jego winy”.

Dzwonili z Kliniki zalecenia są następujące”: kontynuacja leków jak do tej pory, dzisiaj kolejny raz 1/8 amp Ovitrelle i w piątek beta.
Sama nie wiem po co to. Skoro chyba i my i oni wiedzą jak to się skończy. No coż zalecenia to zalecenia dostosuje się.
W każdym razie dla mnie piątkowa beta będzie formalnością.
Fizycznie czuje się miarę piersi i brzuch pobolewają jak na miesiączkę (może przyjdzie szybciej niż piatkowy test), często męczy mnie zgaga i to by było ta tyle.

Więcej już nie jestem dzisiaj w stanie z siebie wykrzesać.
Potrzebuje czasu żeby poskładać myśli………

5 myśli nt. „Porażka ???? Po transferze dzień ósmy

    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Jak czytam Twój blog to mam wrażenie, że Ty właśnie masz duże szanse :) U ciebie jeszcze nic nie jest przesądzone :)

      Odpowiedz
  1. ~Wężon

    Kurczę, może jeszcze z tej 3 coś będzie. Może jeden się przyjął? 8 dzień to jednak dosyć wcześnie.
    Szanse jakieś jeszcze są. Trzymaj się.

    Odpowiedz
    1. blogerka2612 Autor wpisu

      Nie chce sobie robić nadziei i w piątek przechodzić znowu wielkiego rozczarowania. Trudno jakoś muszę się pozbierać.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>