Archiwa tagu: ciąża

W poszukiwaniu nadziei

Jak tu się odciąć od niepłodności ?? No jak się pytam ??
Dwa tygodnie temu dostałam w twarz informacją, że mój brat zostanie ojcem. Brat, który ma 22 lata i za dwa miesiące bierze ślub, na którym tak na marginesie jestem świadkową. To już chyba dla mnie za dużo.
Znowu mój mały, kruchy poukładany spokój się skończył. Ja pieprze…..Jak to przytłacza, jak boli.
Moja mądra mama, poinformowała mnie o tym przed moim przyjazdem do rodzinnego domu. Dobrze wiedziała co robi. Chyba godzinę przepłakałam w łazience.
Paradoks tej sytuacji jest taki, że oni nic nie wiedzą o naszym problemie. I jak to młodzi, niedoświadczenie, przyszli rodzice ze wszystkim dzwonią do mnie. Na pewno nie muszę wam pisać jak to jest słuchać, o dolegliwościach wczesnej ciąży, kiedy dałabyś wszystko żeby móc to przeżywać.
Staram się nabierać do tego dystansu, jednak kiepsko mi to idzie. Robię dobrą minę, a w środku małe igiełki kłują moje serce. Tak mi żal, tak bardzo mi żal…

W tym cyklu poczyniliśmy z Panem Mężem bardzo intensywne starania :). On bardzo wierzy, że może nam się udać naturalnie. Ja mam do tego sceptyczne podejście. No ale cóż spróbować nie zaszkodzi. Dzisiaj jest 28 dzień cyklu, a mnie jakoś od 22 pobolewa znajomo brzuch zwiastując raczej nieuniknione. Trochę mnie to zaczęło zastanawiać bo nigdy tak szybko nie bolało. I chyba z własnej naiwności i głupoty, a raczej na dobicie zrobiłam przed chwilą test. Sama siebie pytam: Po co?? Przecież z góry wiedziałam jaki będzie wynik.
Chciałam się łudzić, że może jednak, że tak z zaskoczenia, że skoro mój brat, to może tak do pary. Jaka ja jestem głupia.
Z robienia testów zrezygnowałam już dawno. Stwierdziłam, że fundowanie sobie widoku tej wstrętnej jednej kreski jest zbędne. Co mnie podkusiło?? Teraz mi jeszcze gorzej. A brzuch jak bolał tak boli ):

Ostatnio mam kryzys wiary w to że się uda. Wszyscy mi powtarzają, że będzie dobrze, że trzeba czasu. A jak nie będzie ??? Jak się nie uda??
Nie mam planu, na to co będzie jak się nie uda. Może to świadczy o tym, że moja podświadomość nie dopuszcza innej opcji,a może strach przed porażką nie pozwala na plan B. Przecież ja zawsze mam plan B!!
Jestem tym zmęczona.
Zmęczona walką o to co inni mają na wyciągniecie ręki.

Wyczekane wakacje

Wczoraj w końcu podjęliśmy decyzję – w niedziele lecimy na Krete :) Nareszcie……..wakacje……..

Po ostatnim zawirowaniu zbierałam się kilka dni. Kurczę za każdym razem potrzeba mi więcej czasu, żeby się doprowadzić do porządku. Myślę, że pomógł mi w tym nawał pracy i mała alkoholizacja z koleżanką :)
Wszystko jest dobre, żeby odpędzić od siebie złe myśli.

Przez te ostanie przygnębienie zapomniałam napisać, że miesiączka przyszła jak w zegarku. Czekałam na nią, wiedziałam, że przyjdzie. Nie było łez, rozczarowania, dramatu. Założyłam sobie że na pewno nie jestem w ciąży. Między nami – nie za bardzo wierzę w cudowne, naturalne poczęcie. Jest mi z tym dobrze. To taka moja strefa komfortu, bariera bezpieczeństwa. Nie nastawiam się na nic. I tak mi jest dobrze. Nie ma zaglądania w majtki, wsłuchiwania się w siebie w poszukiwaniu najmniejszych objawów.
Pan Mąż nie jest zadowolony z mojego podejścia. Trudno. Ja sobie w ten sposób radzę z tą sytuacją. On wierzy, wierzy, że się uda. I dobrze, niech wierzy za nas dwoje.
Czasami mam wyrzuty sumienia, że nie daje nam szansy. Z drugiej jednak strony uprawiamy seks w okresie owulacyjnym, więc to z mojej strony taka szansa :). Wiem głupie, te moje myślenie. Trudno. Taka już jestem, trochę pokręcona :)

Jutro dniówka, w sobotę nocka i w niedzielny wieczór startujemy. Matko jak ja nie lubię latać… Jakoś będę musiała to przeżyć. Cały czas będę myśleć o leżaku, plaży i dobrej książce. Już nie mogę się doczekać….
Jeszcze nie byłam w Grecji. Tym bardziej jestem ciekawa.
Mam nadzieje, że to będzie udany urlop.
Urlop od pracy, niepłodności, in vitro, od myślenia o dzieciach i ciąży.
Będę JA i ON.
Będzie tak jak gdyby nic innego nie miało znaczenia……..:)