Archiwa tagu: dawstwo nasienia

Dobrych wieści brak

Wizyta odbyła się w poniedziałek. Nie mogłam się jednak wcześniej zdobyć na to, żeby cokolwiek napisać.
Jest źle. Jest bardzo źle.
Gdzieś w środku wiedziałam, że tak będzie. Moja kobieca intuicja nie zawiodła mnie po raz kolejny. A szkoda.
W MSOME-6600 prawidłowych plemników 0%. Fragmentacja 48,9%. Dramat. Dla niezorientowanych fragmentacja im mniejsza tym lepsza. Nasz wynik świadczy o bezpłodności. Jak to pisze to jeszcze sama w to nie wierze.
Na takie wieści nie byłam przygotowana. To już za dużo nawet jak dla mnie.
Mina lekarza mówiła za siebie – jest źle.
Zalecił konsultacje urologiczną (urolog z kliniki zorientowany na sprawy niepłodności), badania laboratoryjne (morfologia, CRP, PSA, fosfotaza kwaśna), w dalszym ciągu suplementacja Profertilem + vit. E+ 150 mg koenzym Q 10. Po sześciotygodniowej suplementacji kolejne badanie SCD.
Powiedzmy sobie szczerze nie wierze, że to da cokolwiek. Musimy jednak wykorzystać wszystkie możliwe opcje, żeby później nie pluć sobie w twarz.
Jeśli okaże się, że to wszystko na nic zostaje nam tylko dawstwo nasienia.
Paradoksalnie ja mam z tym większy problem niż Pan Mąż.

Chciałam mieć dziecko. Chciałam żeby było „normalnie”. A tu najpierw złe wyniki. Ok – inseminacja to przecież nic takiego. Inseminacja nie wchodziła w grę – trudno, in vitro kiepska sprawa, ale jakoś damy rade. A teraz to. JA TYLKO CHCIAŁAM MIEĆ DZIECKO. Dziecko moje i Pana Męża.
Wychodzi na to, że da dużo wymagałam od losu.
Strasznie mi ciężko pogodzić się z myślą, że to nie będzie nasze biologiczne dziecko.
W głowie mam straszny bałagan, natłok myśli, mnóstwo pytań.
Najgorsze jest to, że wszystko jest pod wielkim znakiem zapytania. Mam wrażenie, że co bym nie wymyśliła to jest źle. Każdy krok jest mega ryzykowny. Każda decyzja wydaje się być nie do końca słuszna.

Cała ta sytuacja zaczyna powoli odbijać się na naszych relacjach. Od początku strasznie się tego bałam. Do tej pory jednak byliśmy w tym razem. Teraz mam wrażenie, że każdy woli to przeżywać na swój sposób.
Staram się go zrozumieć, jego poczucie winy, porażki i niespełnienia. Pocieszam go, daję się wygadać. Tylko ile można dyskutować o tym samym.
Dobrze wiem, że ta sytuacja dobija nas oboje. Nasze rozmowy przeważnie dotyczą tylko jednego.
Powoli mnie to męczy. Frustruje cała ta sytuacja.
Zabrało nam to całą radość z życia, zniknęły małe radości dnia codziennego.
A ja chciałam TYLKO MIEĆ DZIECKO…………..