Archiwa tagu: rząd

Codzienność

Wczoraj minął miesiąc od transferu…….
Z jednej strony mam wrażenie, że to było lata świetlne temu, a z drugiej….powinnam się dzisiaj cieszyć pikającą kropeczką w obrazie USG.
Dopadło mnie wczoraj jakieś przygnębienie. Oglądałam głupi serial i oczywiście co…..babka zaskoczona, że jest w ciąży i to bliźniaczej. Łzy leciały po policzkach jak oszalałe. Płakałam pierwszy raz od ujemnej bety.
Na co dzień się jakoś trzymam. Uśmiecham się, staram się być „normalna”.
W pracy mam tyle zajęć, że nie mam czasu się zastanawiać nad niczym innym jak tylko praca :). Zresztą ciężarne, noworodki i cud narodzin to dla mnie chleb powszedni.
Widząc jednak na ulicach mamuśki z wózkami czuję jak małe igiełki zazdrości atakują moje serce. To takie wstrętne uczucie, nie chciałabym tak czuć. To nie jest w porządku. Z drugiej jednak strony nie jest w porządku, że ja z tym wózkiem nie mogę spacerować.
Jakie to wszystko jest ciężkie i pokręcone. Czasami sama nie ogarniam swoich emocji ani reakcji. Brakuje mi cierpliwości i tak dużo jest we mnie złości. Złości na wszystko i na wszystkich. Chociaż w środku wiem, że za moją sytuację nie mogę nikogo obwiniać.
Żal mam tylko do rządu, do tego zacofanego kraju za te wszystkie ograniczenia i stawianie dodatkowych przeszkód i barier. W czerwcu kończy się program rządowy, a z nim prawdopodobnie dofinansowanie do leków. I to się nazywa polityka prorodzinna – masakra. Jeszcze jak usłyszałam o projekcie zapładniania jednej komórki to myślałam, że mnie szlak trafi. Czy ci ludzie w ogóle mają pojęcie o IVF. To jest jakieś nieporozumienie. Ja przy zapłodnieniu 6 zostałam z niczym wydając przy tym furę pieniędzy. Nawet nie chcę sobie wizualizować sytuacji kiedy ta ustawa zostanie przegłosowana.
Zupełny brak wyobraźni – tak można określić to co się wyrabia w tym kraju.

Abstrahując od emocji, to może życie po powrocie do pracy toczy się jak zwykle w zawrotnym tempie, od dyżuru do dyżuru. Tydzień za tygodniem mija nawet nie wiem kiedy.
Zgodnie z założeniem wzięłam się za swoją figurę przed urlopem. Dieta i ćwiczenia z Chodakowską dają pierwsze efekty. Zaczęłam też przegląd letniej garderoby – no cóż jak zwykle – nie ma się w co ubrać :). Pierwsze letnie zakupy już za mną.
Do urlopu jeszcze miesiąc, więc powinnam się wyrobić :)

Trwam w oczekiwaniu na lepsze……………..